Pierwsze próby wiązania chusty nie zawsze wyglądają tak, jak na pięknych zdjęciach w internecie. Rodzic spokojnie mota chustę, maluszek wtula się w niego, po chwili zasypia i wszyscy są szczęśliwi… W rzeczywistości bardzo często początkom chustowania towarzyszą emocje, niepewność, poprawianie materiału, ponowne dociąganie, a czasem również płacz dziecka.
I właśnie ten płacz potrafi najbardziej zaniepokoić rodziców. Pojawiają się wtedy pytania: „Czy robię coś źle?”, „Czy dziecku jest niewygodnie?”, „Może ono po prostu nie lubi chusty?” albo nawet: „Czy powinniśmy zrezygnować z noszenia?”.
Przede wszystkim warto pamiętać, że sam płacz podczas wiązania chusty nie musi oznaczać, że z wiązaniem jest coś nie tak. Dziecko może płakać z dokładnie tych samych powodów, z których płacze w innych sytuacjach.
Wiązanie chusty jest też dla maluszka nowym doświadczeniem. Materiał otacza jego ciało, rodzic zmienia jego pozycję, poprawia chustę i stopniowo ją dociąga. Zanim dziecko pozna ten schemat i nauczy się, że po kilku chwilach przychodzi bliskość, kołysanie, spacer i często upragniony sen, może reagować niezadowoleniem.
Stres rodzica
Często w trakcie nauki wiązania chusty rodzic przeżywa niemały stres, szczególnie kiedy pierwszy raz próbuje „zamotać” swojego maluszka. Dzieci są jak małe skanery naszego nastroju – bardzo szybko wyczuwają nasze emocje i napięcie, a czasem odpowiadają na nie płaczem.
Rozwiązanie: Motaj często – trening czyni mistrza, a wraz z doświadczeniem stres zazwyczaj staje się coraz mniejszy. Możesz włączyć spokojną muzykę, delikatnie kołysać się podczas wiązania, mówić do dziecka albo nucić. Najważniejsze, żeby nie spieszyć się i samemu czuć się możliwie spokojnie.
Bliskość mamy, czyli 100% naturalne mleko w pobliżu :)
Dość często, kiedy mama zaczyna przygodę z chustowaniem, maluszek wzięty na ręce czuje jej bliskość i… przypomina sobie o jedzeniu. Czeka, czeka… i nic. Ile można czekać? No właśnie – może pojawić się płacz.
Przy tatusiach ten problem obserwujemy zdecydowanie rzadziej. Zdarza się nawet, że kiedy mama zaczyna wiązać, dziecko protestuje, a kiedy chwilę później próbuje tata – płacz nagle ustaje.
Rozwiązanie: Motaj często. Z czasem maluszek uczy się, że nie zawsze, kiedy mama bierze go blisko siebie, oznacza to porę karmienia. Jeżeli jednak dziecko rzeczywiście jest głodne, najpierw warto odpowiedzieć na jego potrzebę, a dopiero później wrócić do wiązania.
Dziecko jest przemęczone
Płacz w takim przypadku jest czymś bardzo częstym. Maluszek chce spać, a tymczasem ten „straszny” rodzic coś poprawia, przekłada materiał i jeszcze go dociąga.
„Mamo, tato, to nie czas na zabawę – ja chcę spać!” – zdaje się mówić dziecko.
Rozwiązanie: Jeśli widzisz, że dziecko jest po prostu senne i nie dzieje się nic niepokojącego, postaraj się sprawnie dokończyć wiązanie. Kiedy chusta jest już prawidłowo zawiązana, często pomaga spokojny ruch: chodzenie, delikatne kołysanie albo spacer. I bardzo często po kilku minutach następuje cisza… i sen.
Luzy jak rajtuzy ;)
Podczas wiązania zawsze pojawia się moment, kiedy chusta jest już wokół maluszka, ale nie została jeszcze prawidłowo dociągnięta. Jeżeli ten etap trwa długo – bo rodzic dopiero się uczy, poprawia materiał albo zastanawia się nad kolejnym krokiem – dziecko może odczuwać dyskomfort i mniejsze poczucie stabilności.
To również może skończyć się płaczem.
Rozwiązanie: Dla odmiany… MOTAJ CZĘSTO! :) Z wiązania na wiązanie będziesz robić to szybciej, dokładniej i pewniej. Im sprawniej przebiega cały proces, tym krócej dziecko pozostaje w tej „przejściowej” pozycji.
Wiązanie dziecku nie pasuje
Zdarza się, że podczas jednego rodzaju wiązania dziecko bardzo protestuje, a przy innym jest zupełnie spokojne. No trudno – czasem po prostu tak jest.
Możliwe też, że problem jest związany z pewnością rodzica. W jednym wiązaniu czujemy się swobodnie, wykonujemy ruchy szybko i zdecydowanie, a przy innym zastanawiamy się nad każdym krokiem.
Łatwo wtedy wpaść w błędne koło: dziecko raz zapłakało podczas danego wiązania, więc zaczynamy go unikać. W efekcie ćwiczymy je coraz rzadziej, czujemy się w nim coraz mniej pewnie, a kolejne próby znów stają się stresujące.
Obserwujemy również, że dzieci przemęczone, przebodźcowane albo po prostu mające gorszy dzień mogą mniej chętnie akceptować niektóre sposoby noszenia. Czasem potrzebują wtedy przede wszystkim mocnego poczucia bliskości rodzica.
Rozwiązanie: Jeżeli nie ma przeciwwskazań, korzystaj przede wszystkim z tego wiązania, w którym czujesz się pewnie i w którym dziecko czuje się dobrze. Nie rezygnuj jednak automatycznie z innych tylko dlatego, że raz czy dwa pojawił się płacz. Warto spokojnie do nich wracać i obserwować reakcję dziecka.
Mamo, Tato, mam zły dzień
Każdy ma takie dni.
Maluszek też.
Czasem będzie płakał i już. Nie zawsze znajdziemy logiczne, pogodowe, psychologiczne, pokarmowe czy jakiekolwiek inne wytłumaczenie.
Rozwiązanie: Dzisiaj odpuść. Jutro też jest dzień. Nie każda próba wiązania musi zakończyć się sukcesem. Czasami najlepszą decyzją jest przytulić dziecko, zrobić sobie przerwę i wrócić do chusty później.
Na koniec
Oczywiście płaczu nie należy automatycznie ignorować. Jeżeli dziecko reaguje bardzo gwałtownie przy każdej próbie noszenia, wydaje się odczuwać ból, ma problemy z oddychaniem, jego pozycja budzi wątpliwości albo coś w jego zachowaniu po prostu Cię niepokoi – przerwij próbę i poszukaj przyczyny.
W razie potrzeby warto skonsultować sposób wiązania z doradcą noszenia, a gdy podejrzewasz problem zdrowotny – z odpowiednim specjalistą.
W ogromnej liczbie przypadków przyczyna płaczu okazuje się jednak znacznie bardziej prozaiczna: głód, senność, zmęczenie, stres rodzica albo zwyczajny gorszy dzień.
Dlatego nie zniechęcaj się po pierwszym płaczu. Daj sobie i dziecku czas na poznanie chusty. Z każdym kolejnym wiązaniem ruchy stają się pewniejsze, materiał łatwiej się układa, a to, co na początku wydawało się skomplikowane, po pewnym czasie staje się zupełnie naturalne.


